Mój najlepszy przyjaciel
Przy dziecku masz pełne ręce roboty. I jak tu myśleć o zwierzaku? Z psem trzeba wychodzić na spacer, chomikowi czyścić klatkę, a rybce zmieniać wodę. Ale pomyśl, jak dobry wpływ na malucha może mieć domowy pupil.
Już półtoraroczny brzdąc chętnie pokazuje, „jak robi” krówka, kotek, owieczka. Ciekawi go obserwowanie napotkanych w parku psów, gonienie ptaszków i motyli. Ta naturalna dziecięca ciekawość świata ogromnie wzbogaca jego rozwój! Mądrze to wykorzystaj.
Dobre, niesterylne:
Im wcześniej zaczniesz przyzwyczajać swoje dziecko do zwierząt i kontaktów z nimi, tym lepiej. Dla kilkumiesięcznego bobasa pies (czy kot) może być doskonałym nauczycielem. Maluchy wychowujące się w towarzystwie kudłatych przyjaciół szybciej zaczynają np. raczkować i chodzić. Psychiatrzy i psychologowie dziecięcy podkreślają też, że kontakt ze zwierzakiem pomaga w rozwoju niemal każdej sfery osobowości malca – emocjonalnej, społecznej oraz intelektualnej. Tak więc, pokazując swojemu maluchowi zwierzęcy świat, pomagasz mu wyrosnąć na wspaniałego, odpowiedzialnego i empatycznego człowieka.
Nie zabraniaj maluchowi kontaktów ze zwierzętami ze względów higienicznych. Nie mów, że są brudne. A tym bardziej nie wzbudzaj w dziecku strachu przed nimi, bo pociecha może się do nich zrazić, a to wcale nie ułatwi jej życia. Oczywiście o zasadach bezpieczeństwa trzeba pamiętać zawsze!
Absorbujące początki:
Jeśli macie w domu zwierzaka, to doskonale – maluch będzie się z nim oswajał od urodzenia. Musisz tylko zadbać, by na początku – dopóki nie przekonasz się, że maleństwo jest bezpieczne – ich kontakty odbywały się pod Twoją kontrolą.
Nie ma też żadnych powodów, by zbyt długo („aż dziecko podrośnie”) zwlekać z decyzją o wzięciu zwierzaka. Kilkumiesięczny maluch będzie się świetnie rozwijał w towarzystwie pupila. Jednak i w tym przypadku ich kontakty musisz nadzorować. Ale między innymi po to jest w domu czworonóg, by dziecko nauczyło się właściwie go traktować.
Pamiętaj, że to Ty jesteś odpowiedzialna i za dziecko, i za zwierzę. Maluch do trzeciego roku życia nie potrafi odczytać sygnałów wysyłanych np. przez psa. Zanim więc maluch zacznie samodzielnie poruszać się po domu (raczkować), naucz go, jak postępować za zwierzęciem. Wystarczy, że trzymając rączkę malca w swojej dłoni, pokażesz, jak można pogłaskać psa czy kota. Nie pozwalaj na szarpanie za sierść czy ciągnięcie za ogon (zwłaszcza psa, bo kot raczej sobie na to nie pozwoli – ucieknie, choć może też we własnej obronie zadrapać). Dziecko nauczy się w ten sposób, że zwierzę to nie pluszak. Zobaczysz, jak szybko staną się parą nierozłącznych przyjaciół!
Nie zbije łopatką:
Odpowiednich zachowań naucz też malca w stosunku do innych zwierząt (np. żółwia, kanarka czy fretki). Pokaż, że żółwiowi nie można wkładać paluszków do skorupy, ptaszka drażnić, a fretki ściskać czy ganiać po domu.
Po co to wszystko? W ten sposób maluch uczy się nie tylko kontaktów ze swoim przyjacielem. To, co wie o zachowaniu pupila, przekłada potem na inne zwierzęta oraz na relacje w grupie rówieśników. Już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku amerykański psychiatra dziecięcy Boris Levinson twierdził, że kontakty dzieci ze zwierzętami sprzyjają rozwojowi empatii, uczą tolerancji i odpowiedzialności, a także samoakceptacji.
Dzisiaj psychologowie coraz chętniej skłaniają się ku tej teorii, choć niezwykle trudno jest przeprowadzić rzetelne badania w tej sprawie. Może jednak rzeczywiście maluch, który wie, że „nie wolno robić pieskowi krzywdy”, zawaha się, zanim w piaskownicy uderzy kolegę łopatką?
Zwierzęca edukacja:
Towarzystwo zwierząt sprzyja rozwojowi emocjonalnemu dziecka – to fakt. Ale może też stymulować rozwój intelektualny Twojej pociechy. Wiadomo, że dzieci uwielbiają książeczki z obrazkami przedstawiającymi zwierzęta. To doskonała pomoc do poszerzania słownictwa. Spróbuj przełożyć książkową teorię na praktykę. Ułatwiaj dziecku kontakty ze zwierzętami – pójdź z nim do zoo, wybierzcie się do gospodarstwa agroturystycznego. Zdecydowanie łatwiej przyjdzie maluchowi zapamiętać, „jak robi” krówka, gdzie mieszka świnka i jaką sierść ma owieczka, gdy zobaczy to na własne oczy. Poznawanie świata zwierząt, nawet na spacerze, to dla dziecka same korzyści. Jeśli więc maluch rwie się, by pogłaskać psa na ulicy, pozwól mu na to (jeśli tylko właściciel zwierzaka się zgodzi – nie wszystkie psy są przyzwyczajone do dzieci).
Nie tylko pieszczoty i zabawy z własnym czworonogiem, ale również obserwacja i kontakt z innymi zwierzętami uczą dziecko wrażliwości oraz szacunku dla innych – słabszych i mniejszych. Pokazuj maluchowi ptaszki na drzewach, motyle, pełzające po trawniku ślimaki, a zobaczysz, że jako kilkulatek nie wpadnie na pomysł, by bezmyślnie rozdeptać żuczka.
Przyjaciel kilkulatka:
Kontakty trzy-, czterolatka ze zwierzęciem zmieniają się. Przedszkolak podoła już pewnym obowiązkom związanym z opieką nad pupilem. Oczywiście, jeśli macie dużego psa, dziecko nie będzie go samo wyprowadzać, ale może np. pamiętać o podaniu mu wody do picia. Niech to będzie jego codziennym obowiązkiem. Nauczy się w ten sposób systematyczności, ale też odpowiedzialności za innych.
Domowy zwierzak bywa też najbliższym przyjacielem dziecka. Nieocenionym, gdy dzień w przedszkolu nie należał do zbyt udanych lub mama nie pozwoliła oglądać bajek. Maluch może wtedy zaszyć się w kącie z ukochanym psem czy kotem, przytulić i wypłakać wszystkie smutki. To właśnie największa korzyść z przyjaźni ze zwierzakiem – dziecko ma prawdziwego przyjaciela, który kocha bezwarunkowo i na zawsze.
Tekst: Laryssa Kowalczyk; mama siedmioletniej Julki i właścicielka goldenki Ginger
Konsultacja: Mariola Wojciechowska-Smakosz, psycholog, terapeuta rodzinny
Pobrano ze strony: http://babyonline.pl/twoje_dziecko_wychowanie_bez_porazek_artykul,3720.html
Dodaj własną opinię o artykule
Podobał Ci się artykuł? Zobacz co piszą inni użytkownicy...
Jeśli masz konto w naszym serwisie zaloguj się i komentuj artykuły, jeśli nie masz skorzystaj z formularza rejestracji.